UA-101272411-1 Skocz do zawartości

Polacynasaksach ....Każdy ma swój Everest.... Blogosfera

O BLOGU Wiele różnych słów można napisać o górach. Można je kochać lub przeklinać.Czasem - być obojętnym , nie odczuwać ich magii. Ale w jakimś sensie - każdy jest człowiekiem jakiejś góry - realnej lub tej w przenośni. Jeśli tylko dąży do osiągnięcia ,,swojego '' szczytu. Więc - każdy ma swój Everest . Ten cytat Norgaya Tenzinga , który wraz z Edmundem Hillarym jako pierwsi zdobyli Mt. Everest dedykuję wszystkim , którzy się wspinają - lub tylko wędrują.
czytaj dalej

Polacynasaksach Co w trawie piszczy Blogosfera

Gęsi - he he he , ludzie określają kogoś , kto jest nie za bardzo rozgarnięty . Ale nie zdaje sobie sprawy , że to bardzo mylne określenie . Wiele porównań np. chytry jak lis , wierny jak pies , pracowity jak mrówka , uparty jak osioł , dumny jak paw , itp . itd . nie jest adekwatny do cech charakteru wymienionych zwierząt. Pewnie niektóre mogłyby obrazić się...
czytaj dalej
Co nowego?
  • Witamy na stronie
  • Polacynasaksach.pl

" Co w trawie piszczy " .

  • wpis
    1
  • komentarzy
    12
  • wyświetleń
    480

" Co w trawie piszczy "

mleczko

465 wyświetleń

Gęsi - he he he , ludzie określają kogoś , kto jest nie za bardzo rozgarnięty . Ale nie zdaje sobie sprawy , że to bardzo mylne określenie . Wiele porównań  np.  chytry jak lis , wierny jak pies , pracowity jak mrówka , uparty jak osioł , dumny jak paw , itp . itd . nie jest adekwatny do cech charakteru wymienionych zwierząt.  Pewnie niektóre  mogłyby obrazić  się na te porównania , ponieważ nie jest to takie jednoznaczne i krzywdzące dla nich  . Przyroda w Polsce jest bardzo zróżnicowana . Trzeba tylko umieć ją obserwować , nie ingerować i akceptować . Nie zawsze poprawki wprowadzone w naturalne środowisko ludzką ręka  wychodzą " na zdrowie ". 

 

Teraz  czas na świergot ptaków ,który jest ich mową . Można odróżnić  i znawcy to potrafią , kiedy śpiew jest  zalotny a kiedy ptak mówi po prostu " spieprzaj  stąd " .  Szkoda , że to już czerwiec , bo to w maju można podsłuchać i podpatrzeć jakie subtelne zaloty odbywają się w lasach ogrodach i na polach . Toki głuszców  i cietrzewi , wcześniejsze ciągi słonek  , a nawet  nasz czupurny  wróbel potrafi w kałuży  sponiewierać przeciwnika .Lubię gorące letnie dni gdy pachnie żywicą , lubię też jesienią gdy kolory zieleni , żółci , brązu i czerwieni wprowadzają zamęt w głowie . Las pachnie goryczą żołędzi i grzybami . Ale się rozmarzyłam,  muszę pozbierać myśli .



12 komentarzy


Rekomendowane komentarze

Kuchnia myśliwska to nie tylko bigos  wg przepisu " kapusta w garnku a mięso po lesie biega" . To bardzo smaczna kuchnia, biesiadna . Często zakrapiana mocnym trunkiem . Po polowaniu gdy wszyscy już nacieszą się pokotem i opowiedzą historyjki godne wędkarzy, zasiadają do stołu. To zamknięta kasta , często sztucer czy dubeltówka przechodzi z ojca na syna .  Drogie hobby ale pożyteczne , pod warunkiem , że kodeks w tym niepisany, jest przestrzegany . Ja uwielbiałam bezkrwawe łowy . Obserwowanie np. toków głuszców to wspaniałe chwile . Tylko , że  często przesiedziałam nie widząc ptaka , pocieszając się  - następnym razem będzie lepiej   . Podoba mi się  bardzo gwara myśliwska . Np. " gach  " to dorosły samiec - zając . A gody zajęcy to " parkoty " :) . Fajnie jest  siedzieć i obserwować  gdy kilka samców bije się o samicę . I to nie na żarty , walą się skokami , gryzą się do krwi . I to wszystko dla chwili przyjemności i przedłużenia gatunku . A motyle ? to dopiero finezja . Kiedyś obserwowałam modraszka ,  zaloty były szczególne .

 

Wkleję zdjęcie zajączka . Nie ja to zdjęcie wykonałam . Żałuje bardzo,  mam w domu zdjęcia papierowe . Szkoda , ze cyfrowe aparaty fotograficzne  wymyślono :) później .

21205467-brązowy-zając,-lepus-europaeus,-niemcy,-europa..jpg

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Dnia 19.06.2017 o 16:07, Szoko napisał:

Jezu! Jak mozna takie zwierzatko, zajaca czy sarenke wtranzolic! No nie wiem. Nie moglabym!

 

 

"Krufka" też zwierzatko . A kiedyś była przemiłym cielaczkiem . Jak dobrze przyprawione to można zjeść :gotuje:

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza

Wiele korzystam w nowym miejscu pracy. Dużo zwiedzam , fotografuję  i ucze się tzn. udoskonalam mowę niemiecką . Tak sie złozyło, że w poszukiwaniu dóbr materialnych pracując zwiedziłam kilka krajów . Teraz jestem w  Brunszwiku w Dolnej Saksonii . Ponieważ mieszkam na Zachodzie Polski to obecnie też jestem w podbnym klimacie, nie musiałam sie jakoś specjalnie aklimatyzować . Braunschweig :)  to miasto zielone, połozone nad rzeką Oker . Parki , ogród botaniczny a tak w ogóle drzewostan jest tu imponujący .Do okoła miasta jeziora z mieszkającym tu na stałe ptactwem, ciągi żurawi, dzikich gęsi, które maja trasę nad domem w którym pracuję wprowadzają aurę wolności i tęsknoty. Bywaja takie dni, że obawiam sie być  "naznczona" gdy jestem w ogrodzie przez przelatujące ptactwo. Jest to miasto uniwersyteckie, ale akurat ta część miasta nie podoba mi sie architektonicznie .  Bloki, bloki, bloki studenckie,  przedzielone budynkami w ktorych odbywaja sie wyklady.

wycieczka 8 listopad 2015 002.JPG

 

 

 

 

59eae3d849468_WycieczkazKrystelpoBrunszwiku036.thumb.JPG.716e7eb5e9ea9ab9248042772f5656ab.JPG

59eae3af4a49b_WycieczkazKrystelpoBrunszwiku011.thumb.JPG.bdbd10d4daee742ca9d7b3ff5208cf6f.JPG

59eae2b41c747_domimuzeum30padziernika2016Braunaschweig477.thumb.JPG.0eb3392a866ccdcac6bc9d3a9e4dab64.JPG

59eae40b82750_WycieczkazKrystelpoBrunszwiku037.thumb.JPG.57fba4636fb690eb46d5b9e5060de8f8.JPG

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza

Blog pod wieloznacznym tytułem, w którym mogę opisać wrazenia na bierząco, wyciągnąć wnioski i prosic o radę. Poniewaz jestem opiekunką o stricte odmiennym zainteresowaniu  niz opieka nad osobami starszymi,  zmuszona  sytuacją podjęłam jednak wyzwanie i jestem z decyzji bardzo zadowolona. Dzisiaj koncze definitywnie pracę w opiece. Jest to dla mnie wielka ulga i wielki  sukces. Pomagałam swoim podopiecznym z czystej chęci niesienia pomocy. Nauczyłam się, że cierpliwość jest niezbędna w tej pracy. Tu  po raz pierwszy spotkałam sie z przypadkiem, że odchodząca osoba była w pełni swiadoma . Nie jest dla mnie nowościa uczestnicznie w ostatniej drodze , ale ten przypadek był dla mnie nowym doświadczeniem.  

 

Mam wiele spostrzeżeń, ktorymi chce sie podzielić,  dzisiaj  zbyt emocjonalnie podchodzę do tego . Mysle, że za parę dni będę juz mogła opisaś  co nie co. Czas mojej pracy na tej Stelle upoważnia mnie do  tego. Dzisiaj otrzymalam podziekowanie, piekne i wartościowe. A oto urywek i cząstka tego....... . Czego moge więcej oczekiwać ?

DSC06652.JPG

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza

Od wczoraj jestem w domu. Wpdłam w wir pracy :) i bardzo dobrze .  Dom , domek, domeczek mogę odmieniać  na różne sposoby i cieszyć się . Tu mam swoja ostoję, rodzinę i przyjaciół .  Niech ten czas teraz trwa, i trwa, i trwa . Już robie plan , co dalej ........... . Jestem niespokojny duch często układam, robie konspekt, a później okazuje się nie mam czasu żeby zrealizować ten misterny plan.  Teraz jednak musze  nasycić sie domem, rodziną, domowymi zwierzętami i moimi ulubionymi domowymi roślinami .  

 

No to może troche o pracy .

 

Hans .

 

Po dwu i półrocznej pracy praktycznie ciurkiem :)  w warunkach bardzo dobrych, wróciłam do domu bez zbędnego bagażu psychicznego . Mój podopieczny z twardym  charakterem i nie znoszący sprzeciwu  tylko mnie  pozwałał na uwagi  czy wyrażaniu odmiennego zdania. Sytuacja ta wprawiała rodzinę w wielkie ździwienie a mnie w śmiech . Znalazłam metodę, jak zwykle zresztą,  bo na poprzednich sztelach :) też dawałam radę śpiewająco .  O 18 - tej jadaliśmy kolację, którą starałam sie przygotować z jadalnymi dekoracjami, które uwielbiał . Był estetą . Pisał do mnie kartki z podziekowaniem zawsze pieknym starannym pismem , kartkę przyozdabiał  serduszkiem albo motylkiem naklejonym z całego zestawu naklejek , które kupowała córka . Taki zawsze był. Po kolacji graliśmy w " rummi" a  potem śpiewał  włoskie utwory i wszyscy w domu wiedzieli, że jest ok. Nigdy nie powtarzał dwa razy, że czegoś potrzebuje, mówił raz i czekał.  Powiedział mi, że jest szczęśliwy i nic więcej od życia nie oczekiwał. Miał ukochaną żonę , cztery córki i u schyłku życia opiekunkę . Spełniałam sie w opiece, czas jednak na własne życie . Kto pracuje w opiece ten wie jak wygląda dzielnie czasu na "tu i tam" .

 

                                                                                                          . / .

IMG-20170929-WA0000 (1).jak-zmniejszyc-fotke_pl.jpeg

  • Like 2

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza

Wczoraj dość późno, bo około 19-tej wybrałam sie na spacer z naszą psinką :-) . Zaskoczenie moje było wielkie, gdy nad głowa usłyszałam szelest skrzydeł i charakterystyczne kwakanie :-) kaczek. Nie mogłam już nic zaobserwować ponieważ było  dość ciemno. Luty " mroźny wieczór a gdzież to te kaczki lecą ?  No cóż przyroda płata takie figle, że najstarszym  Japończykom się nie śniło. Kaczka to dziwny ptak w pewnym sensie, potrafi pracować raz jedną półkulą mózgu raz drugą. Tak sobie cwaniara wypracowała umiejetność  posługiwania sie tym sposobem, że może odpoczywać i czuwać jednoczesnie. Lubię usiąśc nad brzegiem stawu czy jeziora i obserwowac ptactwo. Zauważyłam, ze monogamią   kaczory raczej nie grzeszą .  Zawsze mnie zastanawiaja drobiazgi, które zauważam u dzikich zwierząt czy też u ptactwa. Dlatego muszę zgłebić fakt posiadania dwóch loczków na kuprze u kaczora . Czy to tylko dla dodania urody ? czy też jeszcze jakąś funkcję pełnią. Obserwuję dalej 

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza

Po moich wojażach został ślad w postaci zdjęć. Zwiedziłam ciekawe miejsca , piękne i  takie zmuszające do refleksji . Niektóre będę pamiętała o innych zapomnę . Teraz  będąc w domu patrzę innym okiem na swoje miasto . Może to ten okres " nie bytu " tęsknota za miejscem  pobudziła moje oko . Widzę swoje  miasto piękniejsze a i dostrzegam teraz  historię i zabytki miasta.  Chodzę na spacery w okolice starej wieży ciśnień , która jest zaniedbana ( jak to u nas w kraju) a stoi na wzgórzu zwanym BISMARCK   ( myślę, że to od nazwiska). Poniżej  widzę panoramę miasta  jak na dłoni łącznie z przyległymi wsiami .  Stoję tam często i podziwiam zachód słońca , unoszące się dymy z kominów które nadają bajkowy wygląd swoim kształtem . Już mnie nie ciągnie gdzieś w świat, chcę tu zostać i tu być. 

 

Jedna z ciekawostek związanych z tym miejscem ;

Wzgórze Szubieniczne
Autor: Saganensis Wirtualne Muzeum Miasta Żagań · Zaktualizowano około 2 lata temu
Mało kto wie, że na Wzgórzu Zamkowym w Żaganiu, w miejscu obok wieży Bismarcka, do dnia dzisiejszego zachowały się relikty średniowiecznej szubienicy. 

Nim Wzgórze Zamkowe otrzymało swoją dzisiejszą nazwę, nazywało się Szubienicznym Wzgórzem. Tutaj bowiem, w najwyższym punkcie wzniesienia, stała dobrze widoczna niemal z każdej ulicy miasta murowana szubienica. W jej podziemnej części miejsce wiecznego spoczynku znajdowali ci, którzy występowali przeciwko obowiązującemu w mieście prawu. Teraz wzniesienie porasta las, niegdyś nie było tutaj drzew, szczyt był więc dobrze widoczny z daleka. Wiosną 2002 r. Zdzisław Tyrcz z Żagania na skłonie wzniesienia potwierdził istnienie najpewniej fundamentów żagańskiej szubienicy. Badania powierzchniowe przeprowadzone w tym samym roku, w miejscu odkrycia doprowadziły do odnalezienia fragmentów ceramiki i kości ludzkich, w tym jeden krąg z odcinka lędźwiowego. 

Już wcześniej relikty szubienicy znane były przedwojennemu śląskiemu badaczowi pomników dawnego prawa Maxowi Hellmichowi, który zwrócił na nie uwagę w jednym ze swoich artykułów. Miejsce straceń w Żaganiu wielokrotnie wykorzystywano zgodnie ze swoim przeznaczeniem. Pierwsze, potwierdzone wzmianki źródłowe na temat egzekucji na tym placu kaźni znamy już z drugiej połowy XVI stulecia. Wykonano tutaj wyroki m.in. za podpalenia i morderstwa, fałszerstwa i zabójstwa. Chyba najbardziej znana egzekucja odbyła się w tym miejscu w 1575 roku. Stracono wtedy Petera Wolfganga, wielokrotnego mordercę i świętokradcę, zwanego Pusch- Peter. Wieści o egzekucji rozeszły się szerokim echem po Śląsku, co skrupulatnie odnotował kronikarz. „Naprzód odrąbano mu prawą rękę, potem posadzono na wozie i w czterech rogach Rynku rozrywano go żarzącymi się kleszczami, potem zawleczono go na plecach do szubienicy. Wbity na pal, śmiało upomina kata, że ma pal cofnąć i wbić w innym kierunku”. Kronikarz nie wspomina czy ostatnia wola skazanego została spełniona.

W dniu 7 czerwca 2014 roku członkowie Stowarzyszenia Ochrony i Badań Zabytków Prawa z Gajkowa w powiecie wrocławskim przeprowadzili badania sondażowe na dawnym miejscu straceń w Żaganiu. Odsłonięty został fragment murowanej szubienicy. Badania potwierdziły, że żagańska szubienica jest dotychczas jedyną śląską szubienicą, która została założona nie na planie koła, a czworokąta o wymiarach ponad 730×650 cm i grubości murów około 80-90 cm. 

Stanisław Byczkowski

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza

Następna ciekawostka ..

W czasie II wojny światowej w Żaganiu znajdował się zespół niemieckich obozów dla jeńców wojennych. Jednym z nich był Stalag Luft 3, przeznaczony dla lotników alianckich. W kwietniu 1943 r. grupa kilkuset jeńców rozpoczęła prace przy kopaniu tuneli, którymi zamierzali uciec z obozu. Jeden z tuneli, nazwany "Harry", miał ok. 110 m długości i biegł na głębokości 10 m. W jego ciasnym wnętrzu (ok. 0,5 m wysokości i niecałe 0,5 m szerokości) ułożono drewniane szyny, po których jeździły wagoniki wywożące urobek. Tunel był oświetlony i wentylowany! W nocy z 24 na 25 marca 1944 r. "Harrym" uciekło 80 jeńców. Szeroko zakrojona akcja poszukiwawcza podjęta przez Niemców doprowadziła do ujęcia 77 z nich. Dwóm Norwegom oraz jednemu Holendrowi ucieczka się powiodła. Pięćdziesięciu ujętych jeńców Niemcy rozstrzelali. Wśród nich było sześciu Polaków.

O tej najsłynniejszej ucieczce w Europie czasu wojny opowiada głośny przed laty film amerykański pt. Wielka ucieczka z brawurowymi rolami Steve’ego McQueena i Charlesa Bronsona.

Na terenie dawnego obozu mieści się obecnie Muzeum Martyrologii Alianckich Jeńców Wojennych. Wielką atrakcją muzeum jest makieta tunelu "Harry". Płycej od oryginału, ale oczywiście pod ziemią odtworzono jego fragment. Zwiedzający, którzy chcą poznać emocje, jakie towarzyszyły uciekającym jeńcom Stalagu Luft 3, mogą pokonać 33 m na replikach użytych przez nich wózków. To atrakcja muzeum, ale nie dla osób cierpiących na klaustrofobię.image.thumb.png.f0cfcf75ceb437d55e7a5d252b32904d.png

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza

Kot mój na mnie się obraził . Siedzi w domu zamknięty chuligan jeden. Właśnie zauważyłam pierwsze loty młodych piskląt szpaków . dobrze, że to ja byłam pierwsza. Ten łotr wypatrzył sobie też , zdążyłam go złapać . Kot to myśliwy wytrawny i bardzo cierpliwy . Tylko koniuszek ogona mu drga i wąsiska się ruszają. Leży przywarty do ziemi i potrafi czekać na sposobność bardzo długo .

Przypowieść I. O stworzeniu Kota
“Pierwszy kot”

Adam i Ewa powiedzieli do Boga:

- Boże, kiedy byliśmy w raju, spacerowałeś z nami każdego dnia. Teraz już Cię z nami nie ma. Jesteśmy tutaj tacy samotni i ciężko nam pamiętać jak bardzo nas kochasz

Bóg odpowiedział:
- To żaden problem. Stworzę wam towarzysza, który zawsze będzie z wami i będzie przypominał wam o mojej miłości do was, żebyscie mogli kochać mnie nawet kiedy mnie nie widzicie. Bez względu na to jak będziecie samolubni, dziecinni i niesympatyczni, wasz nowy towarzysz będzie akceptował was takimi jakimi jesteście i będzie kochał was tak jak ja, pomimo waszych wad.

I Bóg stworzył nowe zwierzę, żeby towarzyszyło Adamowi i Ewie, a nazwał je pies.

I  był to dobry pies.

I Bóg był zadowolony.

I pies były zadowolony, że mógł towarzyszyć Adamowi i Ewie, i merdał ogonem.

I Adam i Ewa byli zadowoleni, i kochali psa.

Po jakimś czasie Anioł przyszedł do Boga i powiedział:

- Boże, Adam i Ewa są przepełnieni dumą. Puszą się jak pawie i wierzą, że są warci uwielbienia. Pies faktycznie nauczył ich, że są kochani, ale chyba to niezbyt dobrze.

I Bóg powiedział:

- Nie ma problemu. Stworzę dla nich towarzysza, który będzie z nimi na zawsze i który będzie widział ich takimi jacy są. Towarzysz będzie przypominał im o ich ograniczeniach, więc nauczą się, że nie zawsze warci są uwielbienia.

I Bóg stworzył kota, żeby towarzyszył Adamowi i Ewie.

I kot nie był im posłuszny.

I kiedy Adam i Ewa patrzyli kotu w oczy, uświadamiali sobie, że nie są istotami wyższymi.

I Adam i Ewa nauczyli się pokory.

I Bóg był zadowolony.

I pies był zadowolony.
                                      A kot miał to gdzieś .

 

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza

Twoja zawartość musi zostać zatwierdzona przez moderatora.

Gość
Komentujesz jako gość. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.
Dodaj komentarz...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×

Powiadomienie o plikach cookie

Przeglądając, użytkując naszą stronę zgadzasz się na nasze warunki