UA-101272411-1 Jump to content

Polacynasaksach ....Każdy ma swój Everest.... Blogosfera

O BLOGU Wiele różnych słów można napisać o górach. Można je kochać lub przeklinać.Czasem - być obojętnym , nie odczuwać ich magii. Ale w jakimś sensie - każdy jest człowiekiem jakiejś góry - realnej lub tej w przenośni. Jeśli tylko dąży do osiągnięcia ,,swojego '' szczytu. Więc - każdy ma swój Everest . Ten cytat Norgaya Tenzinga , który wraz z Edmundem Hillarym jako pierwsi zdobyli Mt. Everest dedykuję wszystkim , którzy się wspinają - lub tylko wędrują.
czytaj dalej

Polacynasaksach Jeden trefny pacjent rozwali cały szpital Artykuły

"Nie mamy masek, nie mamy rękawic, kończą się testy. Kiedy będą?!" – dzwonimy do koordynatora, wyznaczył go minister zdrowia. "Nie wiem, nie wiem, nie wiem. Sorry" – słyszymy. Dociera do nas, że możemy liczyć już tylko na siebie, że"góra" już dawno nas wystawiła. Zapada 10 minutowa cisza. – Mam maszynę do szycia – odzywa się nagle ordynator.
czytaj dalej

Polacynasaksach Stop dezinformacji!  Artykuły

Niedawno ruszyła strona internetowa obalająca mity i doniesienia związane z koronawirusem. Wspomaga ludzi w oddzieleniu faktów od mitów, podaniem solidnych źródeł wyjaśniających problematykę Nie ma związku między koronawirusem a technologią 5G. W UE obowiązują najsurowsze na świecie normy ochrony konsumentów. Dlatego możemy spokojnie wejść do sklepu i bez obaw kupić potrzebne rzeczy, nie zastanawiając się nad tym, czy na pewno są one bezpieczne. Technologia 5G spełnia surowe europejskie standardy. Tak naprawdę europejskie standardy są dużo surowsze niż standardy wymagane zgodnie z międzynarodową wiedzą naukową. A to dlatego, że w UE człowiek jest zawsze na pierwszym miejscu.
czytaj dalej

Polacynasaksach Spodoby na dziczyznę-patent Mozah Przepisy

....magia przypraw i kulinarnej precyzji....
czytaj dalej
Co nowego?
  • Witamy na stronie
  • Polacynasaksach.pl
  • Polacynasaksach.pl
Admin

Jakie przesłanki, wartości kierują naszym postępowaniem.

Recommended Posts

Admin

Niedługo będzie 32 rocznica śmierci mojego ojca. Jego hobby związanym zresztą z jego wykształceniem była historia. Opowiadał barwnie i obrazowo, jako nauczyciel potrafił zainteresować uczniów.

Przypomniała mi się opowieść o pilocie Paulu Tibetsie , niedawno zmarłym. Był dowódcą samolotu, który zrzucił bombę atomową na Hiroshimę. Z opowieści mojego ojca pamiętam, że ów człowiek nie zdawał sobie sprawy jaki będzie ogrom zniszczenia- wykonał rozkaz. Potem gdy zobaczył skutki tego co zrobił-oszalał.

Czy rzeczywiście fakt, że jesteśmy od kogoś zależni usprawiedliwia nasze postępowanie?

W jaki sposób ustalamy wtedy priorytety?

Share this post


Link to post
Share on other sites
mleczko

Niedługo będzie 32 rocznica śmierci mojego ojca. Jego hobby związanym zresztą z jego wykształceniem była historia. Opowiadał barwnie i obrazowo, jako nauczyciel potrafił zainteresować uczniów.

Przypomniała mi się opowieść o pilocie Paulu Tibetsie , niedawno zmarłym. Był dowódcą samolotu, który zrzucił bombę atomową na Hiroshimę. Z opowieści mojego ojca pamiętam, że ów człowiek nie zdawał sobie sprawy jaki będzie ogrom zniszczenia- wykonał rozkaz. Potem gdy zobaczył skutki tego co zrobił-oszalał.

Czy rzeczywiście fakt, że jesteśmy od kogoś zależni usprawiedliwia nasze postępowanie?

W jaki sposób ustalamy wtedy priorytety?

 

 

W tym przypadku wykonał rozkaz , to jednak inna kategoria zależności. Nie wiem czy kiedykolwiek zrobiłam coś na czyjeś polecenie w przypadku gdy miałam wątpliwości albo nie widziałam sensu. Potrafię swoje zdanie mieć i go obronić. Ale pewnie rozkaz bym wykonała.

Share this post


Link to post
Share on other sites
mozah

Myślę , że fakt uzależnienia od kogoś , nieważne jakiej sfery życia dotyczy , nie powinien usprawiedliwiać w niczym naszego postępowania . Mam na myśli sytuacje szczególnie trudne , takie , gdzie efektem naszego postępowania byłaby czyjaś krzywda. Napisałam - nie powinien. Ale są różne sytuacje -np jak napisała Anna61- rozkaz w wojsku , polecenie służbowe w pracy z rygorem natychmiastowego wykonania itd. I tu mamy wybór - albo zgodnie z własnymi zasadami - ale i konsekwencjami tej decyzji , albo zwycięża w nas oportunista. I mamy wygodny spokój.

Teraz pytanie - do jakiej granicy musimy dojść żeby powiedzieć : dosyć. I z czego ona wynika ? I jak potem dalej żyć - przykład tego pilota z postu Magrat .

Swoją drogą - temat na fajną dyskusję .

Share this post


Link to post
Share on other sites
Admin

Dobre pytanie Mozah. Są ludzie , którzy idą po trupach do celu , nie mają żadnego poczucia winy, liczy się tylko zysk, władza itp.Typowo psychopatyczne osobowości. A są też tacy jak tamten pilot, którego nie poinformowano o rzeczywistych skutkach zrzucenia bomby atomowej. Podejrzewam, że gdyby wiedział wszystko, to sprzeciwiłby się rozkazowi.

Temat w istocie ciekawy, bo z biegiem czasu rozważając możemy obnażyć motywy ludzkich postępowań.

Share this post


Link to post
Share on other sites
mleczko

Myślę , że fakt uzależnienia od kogoś , nieważne jakiej sfery życia dotyczy , nie powinien usprawiedliwiać w niczym naszego postępowania . Mam na myśli sytuacje szczególnie trudne , takie , gdzie efektem naszego postępowania byłaby czyjaś krzywda. Napisałam - nie powinien. Ale są różne sytuacje -np jak napisała Anna61- rozkaz w wojsku , polecenie służbowe w pracy z rygorem natychmiastowego wykonania itd. I tu mamy wybór - albo zgodnie z własnymi zasadami - ale i konsekwencjami tej decyzji , albo zwycięża w nas oportunista. I mamy wygodny spokój.

Teraz pytanie - do jakiej granicy musimy dojść żeby powiedzieć : dosyć. I z czego ona wynika ? I jak potem dalej żyć - przykład tego pilota z postu Magrat .

Swoją drogą - temat na fajną dyskusję .

 

 

Myślę , że granicy nie ma. W sensie , że każdy ma inne poczucie obowiązku , odczucie sprawiedliwości. Może źle napisałam , że nie ma , ale każdy ma swoją granicę. Cóż są ludzie , którzy wykonując polecenie nie mają wyrzutów sumienia. Spełniają swój obowiązek obarczając winą kogoś innego. I żyją spokojnie. Zawsze tak jest , że któraś ze stron odczuwa krzywdę. Mam nadzieję , że dyskusja się rozwinie , bo temat bardzo interesujący. Ale cóż , robota wzywa i nie mogę teraz napisać więcej. A aspektów tej dyskusji będzie więcej.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Admin

Niestety , nie mam czasu się rozpisywać, napiszę teraz tylko, że dobrym "obrazem" ukazującym granice człowieczeństwa i to jak idywidualnie one są nakreślone, są książki pisarzy, którzy opisywali systemy totalitarne.

Herling-Grudzinski na przykład, chociaż Zofia Kossak Szczucka też dobrze opisała to, co próbuje w człowieku dojść do głosu w przypadku zagrożenia, lub chęci zysku.

W tym drugim aspekcie świetnie opisała np. w "Bez oręża" jak człowiek potrafi nisko upaść walcząc o dobra materialne czy władzę.

Share this post


Link to post
Share on other sites
mozah

W jakiś sposób można zrozumieć tych którzy popełniali niegodziwości ze strachu o życie własne lub najbliższych. Lub nie reagowali na zło , nie pomogli krzywdzonym. Nie każdy ma w sobie tyle odwagi czy determinacji , nie każdy naraziłby własne życie. A już zaryzykować życie najbliższych .... A jednak byli tacy ludzie - prawdziwi bohaterowie .

To zaś , jak nisko potrafi człowiek upaść walcząc o pozycję czy pieniądze widzimy na każdym kroku. I to jest najbardziej obrzydliwe.Bo w zamian co dostanie ? Kasę na konto ? Pozycję - którą straci gdy zmieni się opcja polityczna - a żadna władza nie trwa wiecznie ? Tylko pytanie - jaka jest czy będzie za to cena? I czy czasem ta cena nie jest pojęciem względnym ? Uczciwemu człowiekowi jeden popełniony niegodny czyn złamie życie a po szui spłynie jak woda po kaczce.

Share this post


Link to post
Share on other sites
mozah

Ja może trochę nie na temat - ale jest coś co mnie od wczoraj dręczy. Sprawa dotyczy dobrego , pełnego poświęcenia człowieka , który kierując się altruizmem i dobrem zupełnie się zagubił.

Jest osoba , gdzieś w PL ratująca zwierzęta w potrzebie . Różne - koty , psy , zranionego ptaszka , wyrzuconego do śmietnika chomika itd. Dokarmia też bezdomne zwierzęta. Utrzymuje się z dorywczej pracy , ludzie trochę pomagają . Niestety - tych uratowanych zwierząt jest już sporo . Strach przed tym , by trafiły na złych ludzi powoduje , że nie szuka im domów. No i w wyniku rodzinnych powikłań utraciła dom. Wynajęła mieszkanie - za pożyczone pieniądze . I dziś się dowiedziałam , że pożyczyła w parabanku.Zupełnie bez sensu , po kłótni , pod wpływem chwili. Pierwszy krok do spirali zadłużenia. Nie mogę dać sobie rady.

Share this post


Link to post
Share on other sites
mleczko

Ja może trochę nie na temat - ale jest coś co mnie od wczoraj dręczy. Sprawa dotyczy dobrego , pełnego poświęcenia człowieka , który kierując się altruizmem i dobrem zupełnie się zagubił.

Jest osoba , gdzieś w PL ratująca zwierzęta w potrzebie . Różne - koty , psy , zranionego ptaszka , wyrzuconego do śmietnika chomika itd. Dokarmia też bezdomne zwierzęta. Utrzymuje się z dorywczej pracy , ludzie trochę pomagają . Niestety - tych uratowanych zwierząt jest już sporo . Strach przed tym , by trafiły na złych ludzi powoduje , że nie szuka im domów. No i w wyniku rodzinnych powikłań utraciła dom. Wynajęła mieszkanie - za pożyczone pieniądze . I dziś się dowiedziałam , że pożyczyła w parabanku.Zupełnie bez sensu , po kłótni , pod wpływem chwili. Pierwszy krok do spirali zadłużenia. Nie mogę dać sobie rady.

 

 

Czy zauważyłaś , że osoby wrażliwe jakby zatracały czujność , a osoby wyrachowane, zimne , maja lżej w życiu. Tu już nic nie poradzisz chyba jedynie pomoc może nadejść razem ze zmianą przepisów bankowych i tak zwanej lichwy. Ma to ponoć stać się w najbliższych tygodniach. Szkoda każdego człowieka a tak bywa właśnie , że w chwili silnego przeżycia podejmuje się niekorzystne decyzje.

Share this post


Link to post
Share on other sites
mozah

Całe szczęście , że jeszcze jest czas do spłaty a nie ma opóźnienia . Ale nie wiem , jak zbierze tę kasę.

Tak łatwo się zapędzić , o krok za daleko - i to nie dla siebie , na swoje przyjemności czy nałogi a dla bezbronnych zwierząt.A jeśli wyląduje na ulicy , to z kilkunastoma chorymi , starymi zwierzętami

Share this post


Link to post
Share on other sites
Admin

Ja może trochę nie na temat - ale jest coś co mnie od wczoraj dręczy. Sprawa dotyczy dobrego , pełnego poświęcenia człowieka , który kierując się altruizmem i dobrem zupełnie się zagubił.

Jest osoba , gdzieś w PL ratująca zwierzęta w potrzebie . Różne - koty , psy , zranionego ptaszka , wyrzuconego do śmietnika chomika itd. Dokarmia też bezdomne zwierzęta. Utrzymuje się z dorywczej pracy , ludzie trochę pomagają . Niestety - tych uratowanych zwierząt jest już sporo . Strach przed tym , by trafiły na złych ludzi powoduje , że nie szuka im domów. No i w wyniku rodzinnych powikłań utraciła dom. Wynajęła mieszkanie - za pożyczone pieniądze . I dziś się dowiedziałam , że pożyczyła w parabanku.Zupełnie bez sensu , po kłótni , pod wpływem chwili. Pierwszy krok do spirali zadłużenia. Nie mogę dać sobie rady.

 

Emocje u tej osoby przesłoniły realną ocenę sytuacji. Może jest zniechęcona i rozżalona postępowaniem ludzi, którzy te zwierzęta wyrzucają.

 

Wiesz jak się sytuacja rozwinęła?

Share this post


Link to post
Share on other sites
mozah

Emocje u tej osoby przesłoniły realną ocenę sytuacji. Może jest zniechęcona i rozżalona postępowaniem ludzi, którzy te zwierzęta wyrzucają.

 

Wiesz jak się sytuacja rozwinęła?

 

 

Mam z nią kontakt . Próbuje się ogarnąć , znaleźć kasę na ten dług. Trochę pomocy ma. Ale długa droga przed nią . Jeśli znajdzie pracę to może wyjdzie. Jeśli nie ...nawet nie myślę o tym co z nią ijej zwierzętami

Share this post


Link to post
Share on other sites
mleczko

Tak się zastanawiam co nami kieruje w sytuacjach krytycznych i czy wtedy wpojone zasady pomagają nam ? Jak postępujemy  gdy widzimy , że komuś dzieje się krzywda ? czy bycie górą :(   daje nam satysfakcje ? Czy obiegowe powiedzenie " punt widzenia ................." jest prawdziwe? Jak to jest.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Admin

Tak się zastanawiam co nami kieruje w sytuacjach krytycznych i czy wtedy wpojone zasady pomagają nam ? Jak postępujemy  gdy widzimy , że komuś dzieje się krzywda ? czy bycie górą :(   daje nam satysfakcje ? Czy obiegowe powiedzenie " punt widzenia ................." jest prawdziwe? Jak to jest.

 

 W bardzo krytycznych - instynkt. W mniej krytycznych skutecznym hamulcem, aby broniąc się komuś krzywdy nie zrobić , może być kręgosłup moralny.

Jednak są sytuacje, kiedy że mimo zagrożenia życia, czy bytu nie ma, to homo sapiens jest w stanie uczynić wszystko, aby zniszczyć wyimaginowanego rywala , bądź rywalkę. Ta sytuacja to gody :)

Napisałam z przymrużeniem oka, ale coś w tym jest :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
mozah

Punkt widzenia  ... a czasem spojrzenie na sytuację przez pryzmat czegoś , kogoś ....

Dziś przyszedł mi na myśl ktoś  , kogo spotkałam przed wielu laty i kto wywarł ogromny wpływ na mnie. I nie - nie był moim partnerem , nie łączyły nas żadne intymne stosunki.

Byłam studentką 3 roku Politechniki , wracałam z Krakowa do Wwy. Usiadł obok mnie w samolocie . Zaczęliśmy rozmawiać , nie wiem kiedy minął czas podróży.Bo mówił o górach - Alpach , Karakorum , Hindukusz , Himalajach. Opowiadał o tym , jak tam jest.Wiedział jak - wspinał się tam. Spotykaliśmy się czasem. Przychodził do akademika ze slajdami. Mój pokój nie mógł pomieścić chętnych do ich obejrzenia.Zabierał mnie w ciekawe miejsca , czasem na koncert , do lokalu ,, z charakterem '' .A i adrenaliny czasem nie brakowało - jechałam kabrioletem Alfa Romeo po Wwie , bywaliśmy w lokalu Towarzystwa Przyjaźni Polsko Chińskiej - a dodam , że to były czasy komunizmu w PL i Rewolucji Kulturalnej w Chinach i bywalcami tego lokalu czasem interesowała się bezpieka.

Kiedyś go spytałam - czemu to robisz , czemu poświęcasz mi tyle czasu. Odpowiedział - Bo umiesz słuchać i pytasz o to co ważne.

Może dlatego , że pytałam o góry , może z innego powodu... To dzięki niemu  pokochałam świat gór wysokich - skał , lodowców i wiecznych  śniegów.I wiele dowiedziałam się o ludziach .

Nasze drogi się rozeszły , ale zawsze miałam ten czas w pamięci. Po wielu latach dowiedziałam się , ze umiera . Nie pojechał znowu w Himalaje , na wyprawę o której marzył.Potem obejrzałam ostatni wywiad z Nim . I Jego ostatnie słowa ...

Do dziś traktuję je jako swego rodzaju credo . I chyba tłumaczą czasem moje postępowanie ...

[video=youtube]

 

Andrzej zmarł w 2000 roku. Ilekroć jestem w górach , wspomnienia wracają

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
mleczko

Punkt widzenia  ... a czasem spojrzenie na sytuację przez pryzmat czegoś , kogoś ....

Dziś przyszedł mi na myśl ktoś  , kogo spotkałam przed wielu laty i kto wywarł ogromny wpływ na mnie. I nie - nie był moim partnerem , nie łączyły nas żadne intymne stosunki.

Byłam studentką 3 roku Politechniki , wracałam z Krakowa do Wwy. Usiadł obok mnie w samolocie . Zaczęliśmy rozmawiać , nie wiem kiedy minął czas podróży.Bo mówił o górach - Alpach , Karakorum , Hindukusz , Himalajach. Opowiadał o tym , jak tam jest.Wiedział jak - wspinał się tam. Spotykaliśmy się czasem. Przychodził do akademika ze slajdami. Mój pokój nie mógł pomieścić chętnych do ich obejrzenia.Zabierał mnie w ciekawe miejsca , czasem na koncert , do lokalu ,, z charakterem '' .A i adrenaliny czasem nie brakowało - jechałam kabrioletem Alfa Romeo po Wwie , bywaliśmy w lokalu Towarzystwa Przyjaźni Polsko Chińskiej - a dodam , że to były czasy komunizmu w PL i Rewolucji Kulturalnej w Chinach i bywalcami tego lokalu czasem interesowała się bezpieka.

Kiedyś go spytałam - czemu to robisz , czemu poświęcasz mi tyle czasu. Odpowiedział - Bo umiesz słuchać i pytasz o to co ważne.

Może dlatego , że pytałam o góry , może z innego powodu... To dzięki niemu  pokochałam świat gór wysokich - skał , lodowców i wiecznych  śniegów.I wiele dowiedziałam się o ludziach .

Nasze drogi się rozeszły , ale zawsze miałam ten czas w pamięci. Po wielu latach dowiedziałam się , ze umiera . Nie pojechał znowu w Himalaje , na wyprawę o której marzył.Potem obejrzałam ostatni wywiad z Nim . I Jego ostatnie słowa ...

Do dziś traktuję je jako swego rodzaju credo . I chyba tłumaczą czasem moje postępowanie ...

[video=youtube]

 

Andrzej zmarł w 2000 roku. Ilekroć jestem w górach , wspomnienia wracają

 

 

........................ jak najdalej od prostaków .

Share this post


Link to post
Share on other sites
mleczko

No właśnie jakie przesłanki ? czy my już jesteśmy  wyprani z ludzkiej przyzwoitości? czy musimy być wobec siebie chamscy i bezlitośni? czy nie potrafimy już tak po prostu po ludzku rozmawiać? Czy to prawda jest człowiek , który był umoczony w gównianym zawodzie zostaje gównem do końca życia ? kto mi odpowie na te pytania .

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
mozah

Sorry , że będę wulgarna , ale napiszę dosadnie.

Gównem - jak powyżej napisałaś - się jest , lub nie . I nic nie ma wspólnego z zawodem. Można być asenizatorem lub babcia klozetową lub ,,psem'' i pozostać godnym szacunku człowiekiem. I kogoś o mocnym moralnym kręgosłupie nic na taka drogę wiodącą prosto do szamba nie sprowadzi. A prostak ( nie mylić z prostym człowiekiem )i prymityw i dwulicowiec w tych ekskrementach unurzany jest po czubek głowy i nimi śmierdzi. I żadne najlepsze ,,perfumy'' tego nie przykryją - ani te rzeczywiste ani te w przenośni.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Admin

Anno1 - są ludzie, którzy tylko odruchem Pawłowa się kierują.

Mozah- dosadnie ale celnie. Bywa ,że trzeba i tak.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Malgi

A ja myślę, że w każdym naszym postępowaniu (naszej pracy, życiu rodzinnym, relacjami sąsiedzkimi) nie powinniśmy zapominać o zwykłym SZACUNKU. Szacunku do osób słabszych, chorych, starszych, młodszych, zagubionych i niezaradnych. Do tych prostych, niewykształconych, prostolinijnych i nawet prostackich. Może ich zachowanie wynika z niezaradności życiowej, choroby (często psychicznej lub nałogu). Może swoim prostackim (czasami chamskim) postępowaniem chcą zwrócić na siebie uwagę? Nie usprawiedliwiam ich, ani ich zachowania i wolę osobiście nie wkładać "kija w mrowisko" - czasami lepiej "ugryźć się w język" niż powiedzieć o jedno słowo za dużo? I to nie jest tchórzostwo, tylko ja już dość przeszłam złego w życiu i mówię wam - szkoda czasu i życia na jakieś nakręcanie się negatywne, na zaczepki słowne, na wojny i bitwy.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Admin

Tak, to absolutnie tchórzostwo nie jest. Każdy unika konfliktów z osobami atakującymi i bierze pod uwagę , że taka postawa może z czegoś tam wynikać. Tylko , że w pewnym momencie sami stajemy się ofiarą i mimo całego altruizmu nie musimy czegoś takiego znosić i nie chcemy.

Tego właśnie ta mniej uświadomiona, egoistyczna i skupiona na własnym bólu istnienia , czy na jakichś tam korzyściach strona- nie jest w stanie zrozumieć.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
Malgi

Tak, to absolutnie tchórzostwo nie jest. Każdy unika konfliktów z osobami atakującymi i bierze pod uwagę , że taka postawa może z czegoś tam wynikać. Tylko , że w pewnym momencie sami stajemy się ofiarą i mimo całego altruizmu nie musimy czegoś takiego znosić i nie chcemy.

Tego właśnie ta mniej uświadomiona, egoistyczna i skupiona na własnym bólu istnienia , czy na jakichś tam korzyściach strona- nie jest w stanie zrozumieć.

 

Ja wolę zejść z drogi furiatom, chociaż czasami i mnie ponosi - wszak jestem tylko słabą kobietą, ale wolę omijać szerokim łukiem niebezpieczne dla mnie osoby w myśl zasady: jak ruszysz g...no to bardziej śmierdzi. A węch to ja mam jeszcze dobry ;)

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
mozah

Unikanie osób wywołujących konflikty wokół nas niby oszczędza nam stresu - niestety nie zawsze się tak da . Niektórym ,,agresorom '' nie wystarczy wygranie starcia i satysfakcja z tym związana. Oni chcą wygranej wojny a najlepiej wraz z eksterminacją przeciwnika.Więc drążą temat , prowokują , nie ustąpią. Brak oporu tylko ich rozzuchwala.

A często przy okazji chcą błysnąć wśród podobnych sobie. Błysnąć tupetem , bezczelnością ,a pod płaszczykiem bycia ,,swoim chłopem/babą'' przekraczają granice przy okazji nakręcając się ,,pod publiczkę '' .I idzie to dalej. A krok następny to ,,atak stadem'' . A wtedy to już jest ciężko.Więc trzeba wypośrodkować.I nie dawać sobie wejść na głowę.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
Admin

Unikanie osób wywołujących konflikty wokół nas niby oszczędza nam stresu - niestety nie zawsze się tak da . Niektórym ,,agresorom  '' nie wystarczy wygranie starcia i satysfakcja z tym związana. Oni chcą wygranej wojny a najlepiej wraz z eksterminacją przeciwnika.Więc drążą temat , prowokują , nie ustąpią. Brak oporu tylko ich rozzuchwala.

A często przy okazji  chcą błysnąć wśród podobnych sobie. Błysnąć tupetem , bezczelnością ,a pod płaszczykiem bycia ,,swoim chłopem/babą'' przekraczają granice  przy okazji nakręcając się ,,pod publiczkę '' .I idzie to dalej. A krok następny to ,,atak stadem'' . A wtedy to już jest ciężko.Więc trzeba wypośrodkować.I nie dawać sobie wejść na głowę.

 

 

Takich ludzi drażni wszystko u tej osoby, która wzbudza w nich poczucie niższości i swoim sposobem bycia, kulturą-obnaża ich podłość.

W tym momencie przypomniała mi się postać Petroniusza Arbitra Elegantiarum z "Quo Vadis" Henryka Sienkiewicza. Własnie tak działał na wynaturzony dwór Nerona i jego samego.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You are posting as a guest. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


This is a custom widget

próba

×
×
  • Create New...

Important Information

Przeglądając, użytkując naszą stronę zgadzasz się na nasze warunki