UA-101272411-1 Jump to content

Polacynasaksach ....Każdy ma swój Everest.... Blogosfera

O BLOGU Wiele różnych słów można napisać o górach. Można je kochać lub przeklinać.Czasem - być obojętnym , nie odczuwać ich magii. Ale w jakimś sensie - każdy jest człowiekiem jakiejś góry - realnej lub tej w przenośni. Jeśli tylko dąży do osiągnięcia ,,swojego '' szczytu. Więc - każdy ma swój Everest . Ten cytat Norgaya Tenzinga , który wraz z Edmundem Hillarym jako pierwsi zdobyli Mt. Everest dedykuję wszystkim , którzy się wspinają - lub tylko wędrują.
czytaj dalej

Polacynasaksach Jeden trefny pacjent rozwali cały szpital Artykuły

"Nie mamy masek, nie mamy rękawic, kończą się testy. Kiedy będą?!" – dzwonimy do koordynatora, wyznaczył go minister zdrowia. "Nie wiem, nie wiem, nie wiem. Sorry" – słyszymy. Dociera do nas, że możemy liczyć już tylko na siebie, że"góra" już dawno nas wystawiła. Zapada 10 minutowa cisza. – Mam maszynę do szycia – odzywa się nagle ordynator.
czytaj dalej

Polacynasaksach Stop dezinformacji!  Artykuły

Niedawno ruszyła strona internetowa obalająca mity i doniesienia związane z koronawirusem. Wspomaga ludzi w oddzieleniu faktów od mitów, podaniem solidnych źródeł wyjaśniających problematykę Nie ma związku między koronawirusem a technologią 5G. W UE obowiązują najsurowsze na świecie normy ochrony konsumentów. Dlatego możemy spokojnie wejść do sklepu i bez obaw kupić potrzebne rzeczy, nie zastanawiając się nad tym, czy na pewno są one bezpieczne. Technologia 5G spełnia surowe europejskie standardy. Tak naprawdę europejskie standardy są dużo surowsze niż standardy wymagane zgodnie z międzynarodową wiedzą naukową. A to dlatego, że w UE człowiek jest zawsze na pierwszym miejscu.
czytaj dalej

Polacynasaksach Spodoby na dziczyznę-patent Mozah Przepisy

....magia przypraw i kulinarnej precyzji....
czytaj dalej
Co nowego?
  • Witamy na stronie
  • Polacynasaksach.pl
  • Polacynasaksach.pl
mleczko

Po co , czy dlaczego wyjechałam z kraju ukochanego.

Recommended Posts

mleczko

Wyjechałam , bo musiałam . Z moi wyjazdem wiązała się przyszłość moich dzieci jak i moje być albo nie być. Wolałabym w domu podlewać kwiaty, gotować obiadki , cerować skarpetki , ale wybrałam inna drogę. Co straciłam a co zyskałam to czas pokaże. A jak u Was jest? dlaczego pojechałyście w nieznane?

Share this post


Link to post
Share on other sites
mozah

Mój powód był podobny. Nie straciłam pracy - ale skorzystałam z możliwości przejścia na wcześniejszą emeryturę.No i połączyłam to z pracą za granicą. Dzięki temu miałam pieniądze na bardzo kosztowne studia syna. Mój syn wykorzystał daną mu szansę. . Ma świetny zawód , zgodny ze swoimi zainteresowaniami i nie pomagam mu finansowo - bo zarabia doskonale.

Właściwie mogłabym przestać jeździć - ale nie chcę. To co zarabiam plus emerytura polska pozwala nam modernizować dom no i trochę odłożyć na przyszłość .

Reasumując - decyzja o pracy za granicą była co najmniej dobra. Zmieniła życie mojej rodziny. I to na duuuży plus.

Share this post


Link to post
Share on other sites
mleczko

Co gorsze, założyłam sobie , że jak dzieci nasze już skończą edukację ja przestanę wyjeżdżać. Stało się jednak inaczej. Dzieciaki na swoim a ja w robocie. Nic nie straciłam oprócz czasu, a zyskałam wiele. Nie można mieć wszystkiego na raz i z tym trzeba się pogodzić wtedy lżej na duszy. Siedzę sobie jak za piecem , mąż nauczył się wielu typowo babskich zajęć i nie źle mu to idzie, tylko ciast nie piecze . Nauczył się podejmować decyzje już nie wydzwania z byle problemem i nie pyta co ma zrobić. Tęsknie jak każda z nas za domem, za swoimi , za Polską , za miejscem swoim w domu. Krzątam się w wyobraźni , planuję, przestawiam i chociaż często na tym tylko się kończy z braku czasu w domu , to mam zaplecze finansowe i zawsze mogę moje marzenia realizować. To dają mi wyjazdy. Polubiłam mieć kasę na koncie , nie czekać z niecierpliwością na koniec miesiąca aż jakiś zastrzyk finansowy zasili mój portfel. Wychodzi na to , że jestem materialistką, bo to tylko wysokość pensji ma wpływ na mój wyjazd. Wyjeżdżałam z innym założeniem w innych okolicznościach , wyjeżdżałam bo taka była potrzeba chwili a teraz już nie muszę a chcę.

Share this post


Link to post
Share on other sites
mozah

No cóż - też nie będę dorabiać ideologii do moich wyjazdów obecnie. Pracuję dla kasy - na remonty , oszczędności , zakupy dla mojej przyjemności , urlop w CH która jest mi 100 razy bliższa niż DE . Nie przez wysokość zarobków ale przez góry.

Mąż to akceptuje , syn już na swoim. Nie wiem , jak długo mi się będzie chciało . Ale jeśli tylko zdrowie pozwoli to jeszcze trochę.Kiedyś sobie pomyślałam - co ja będę robić całymi dniami w domu ? Mąż jeszcze pracuje - do emerytury ma kilka lat ,ogród mam niezbyt duży i tylko kwiaty , ile można sprzątać po 2 osobach i 4 kotach ? Nie będę siedzieć bezczynnie . No i jeżdżę dalej.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Malgi

Ja wyjechałam pierwszy raz, bo musiałam uciec z domu. Potrzebowałam zmienić prawie wszystko w tamtejszym życiu. Dzieci już były samodzielne, odchowane, wykształcone - "na swoim". A ja szukałam pracy za granicą, bo w moich rejonach nie było żadnej dla kobiet po 40-tce.

Teraz jak za długo urlopuję - to mnie "nosi", zwłaszcza zimową porą.

Share this post


Link to post
Share on other sites
mleczko

Obecnie wyjazdy do pracy nie wzbudzają już takich emocji. Pamiętam początki to było domena panów a żona w domu z dziećmi i problemami. U nas nie było czasu na przedyskutowanie kto pojedzie ja dostałam propozycje i ja wyjechałam. Z perspektywy czasu widzę , że dobrą decyzje podjęłam. Chociaż większego pietra miał mój mąż. A gdyby wiedział gdzie będę pracowała na pewno nie pozwoliłby mi jechać. Ja sama tez nie wiedziałam dokładnie ale wyboru nie miałam. Telefonu komórkowego tez nie miałam jeszcze. Pamiętam dokładnie jak biegałam późnym  wieczorem do budki tel. Przygotowania czyniłam już cały dzień. Rozmieniałam 10 Fr na drobne i w trakcie rozmowy dokładałam po 20

rapów. He he he teraz to sama się z siebie śmieję. Fajne czasy były. Spotykałyśmy się w Zurichu na BH w kawiarni przy kawce , a było nas ze 20 kobiet. Pomagałyśmy sobie bardzo. Nie miałyśmy laptopów ani komputerów kontakt z tygodniowym wyprzedzeniem. Umawiałyśmy na wspólne posiłki co która mogła to przynosiła . Poznałam cały Zurich na wskroś i to nie dlatego , że jestem zamiłowaną turystką ,ale nie było wyjścia gdzieś ten czas trzeba było spędzić. Wybierałyśmy jakąś dzielnice i cały weekend  przemierzałyśmy wzdłuż i wszerz . Znajomości z tamtych lat trwają do dzisiaj.

Share this post


Link to post
Share on other sites
mozah

No - Zurich ciekawy jest . Jezioro piękne jest latem , pełne jachtów , ludzi na bulwarze. Ja kupowałam tam ich firmowe scyzoryki Victorinox - na prezenty.Oczywiście za złotówkę obdarowany musiał go ode mnie ,,kupić '' , żeby ostrza nie rozcieły przyjaźni.

Share this post


Link to post
Share on other sites
mleczko

Wyjazdy jak wyjazdy , ale powroty to wspaniała rzecz. Nie wiem dlaczego , ale ja po każdym powrocie do domu bez względu na okres pracy potrzebuje paru  dni na aklimatyzację. Dopiero siły mi wracają a  jestem już  5 dni w domu. Zaskoczona na maksa wyglądem mojego królestwa tzn. kuchni zaczynam przyzwyczajać się gdzie co leży i stoi. Gdyby nie to , że pracuję w D jako opiekunka na wiele rzeczy nie byłoby mnie stać. Przed paru laty skończył mi się czas gdy zarobione pieniądze szły na inne cele. Pewnie najważniejsze jakie miałam do tej pory. Teraz czas zadbać o te przyziemne. Wnuczka nasza ma teraz ferie szukam czegoś odpowiedniego dla nas obu , żeby wyjechać i odpocząć. Ja mam sprecyzowane gdzie , po co i dlaczego tylko, że  to rozbieżne z potrzebami wnuczki. Dla mnie teraz Bieszczady to byłoby odpowiednie miejsce , ale cóż , muszę się dostosować. W sferze marzeń zostałyby te wyjazdy , upiększanie mieszkania , spełnianie zachcianek  gdyby nie praca opiekunki. Wiem, po co wyjechałam . Widzę to gołym okiem .

Share this post


Link to post
Share on other sites
Kajtkowa

No co tu dużo wyjaśniać.Potrzeby finansowe, trudna sytuacja życiowa, dzieci w wieku szkolnym , rosnące potrzeby w związku z tym. Nie były jakimiś maluchami jak zaczęłam jeździć, ale niejedną noc z tęsknoty przepłakałam. Staram się nie myśleć o tym ile straciłam współnych chwil przez wyjazdy, ale całe szczęście jakoś się ułożyło. A może dlatego, że nie było cały czas obok mamy obcierającej nosek moje dzieci świetnie radzą sobie w życiu.

Korzysć finansowa z wyjazdów- wymierna, tak to w skrócie określę.

Share this post


Link to post
Share on other sites
mleczko

Dużo można pisać o naszych wyjazdach i zawsze będzie na temat. Cholera , chudniemy , tyjemy , tęsknimy , płaczemy i znów jedziemy. Pojechałam w wielkiej desperacji nie wiem nawet komu mam dziękować , ze podjęłam taka decyzję. Z musu , z musu .

Share this post


Link to post
Share on other sites
developer11

napewno nie w nieznane.

 

Wyjechałem bo ....

 

Polecam przeczytać regulamin przed napisaniem posta. Wulgaryzmy są zabronione.

Poza tym zachęcamy do obszerniejszych wypowiedzi. Np. chętnie przeczytamy coś więcej o Tobie.

Administrator.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Skorpion

Hym ja miałam w PL. prace nie była super ale  była ,jakos koniec z koncem wiazałam  ,nauczyłam sie zyc sama i dobrze mi było.Dostałam propozycje wyjazdu,jechac nie jechac bez znajomosci jezyka, ale zdecydowałam ze pojade uda sie to dobrze nie to przełkne gorycz,ale własnie to było moje lepsze jutro jak to sie mowi!!To była bardzo dobra decyzja w moim zyciu.Zeby nie moja corka i jej kolezanka,nie wiem jak by to było, miałam chwile ze miłam dosc ,nie miłam siły chciałam wracac ze nie poradze sobie,,!!Corka mi mowi mamusi dasz rade poradzisz sobie ,pozniej jej kolezanka sms takiego samego,to był dla mnie dobry kopniak dzieci we mnie wierzyła 11wziełam sie sobie i dałam rade ,,dalej daje i jeszcze mam nadzieje dalej dawac ze wszystkim rade!Bo mie ma zeczy niemozliwych sa troche trudniejsze ale nie niemozliwe!!Pewnie ze cos sie traci kontakt z rodzina itp.ale coz moze az tak zle nie bedzie jak dla mnie,jeszcze wiele przedemna!!:)

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
Admin

Fajny post Skorpionie. Wynika z niego , że wiara potrafi pokonać wiele przeszkód- wiara w siebie, innych ludzi.

W tym nierzadko okrutnym świecie jest ten zalążek dobra. Właściwie jest on w każdym człowieku, choć czasem gdzieś na dnie duszy, przywalony górą goryczy ,trudnych doświadczeń, ale "zasilony" odrobiną przyjażni, miłości -rośnie w siłę.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
mleczko
8 godzin temu, Skorpion napisał:

Hym ja miałam w PL. prace nie była super ale  była ,jakos koniec z koncem wiazałam  ,nauczyłam sie zyc sama i dobrze mi było.Dostałam propozycje wyjazdu,jechac nie jechac bez znajomosci jezyka, ale zdecydowałam ze pojade uda sie to dobrze nie to przełkne gorycz,ale własnie to było moje lepsze jutro jak to sie mowi!!To była bardzo dobra decyzja w moim zyciu.Zeby nie moja corka i jej kolezanka,nie wiem jak by to było, miałam chwile ze miłam dosc ,nie miłam siły chciałam wracac ze nie poradze sobie,,!!Corka mi mowi mamusi dasz rade poradzisz sobie ,pozniej jej kolezanka sms takiego samego,to był dla mnie dobry kopniak dzieci we mnie wierzyła 11wziełam sie sobie i dałam rade ,,dalej daje i jeszcze mam nadzieje dalej dawac ze wszystkim rade!Bo mie ma zeczy niemozliwych sa troche trudniejsze ale nie niemozliwe!!Pewnie ze cos sie traci kontakt z rodzina itp.ale coz moze az tak zle nie bedzie jak dla mnie,jeszcze wiele przedemna!!:)

 

To ludzkie , zwyczajne , że chcemy mówiąc prosto zarobić , poprawić sobie byt i najbliższym . Ja myśle , że już niedługo będę korzstała w pelni z tego co dała mi ta praca . Patrząc  " w tył " jestem zadowolona ,  chociaż ciutkę goryczy w sobie mam . Bo  jednak rochę sie działo beze mnie w domu .

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Skorpion
22 godziny temu, Magrat napisał:

Fajny post Skorpionie. Wynika z niego , że wiara potrafi pokonać wiele przeszkód- wiara w siebie, innych ludzi.

W tym nierzadko okrutnym świecie jest ten zalążek dobra. Właściwie jest on w każdym człowieku, choć czasem gdzieś na dnie duszy, przywalony górą goryczy ,trudnych doświadczeń, ale "zasilony" odrobiną przyjażni, miłości -rośnie w siłę.

Dziekuje :) Tak trzeba w sobie odnalesc ta siłe,wyrzucici na bok gorycz,a pozniej tylko do przodu,bo kiedy odkryyjemy w sobie wszystkie wazne walory i w otaczajacych nas ludziach bedzie tylko lepiej Magrat.:)

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
mozah

Podziwiam Cię , Skorpion . Za determinację i optymizm - mimo przeszkód . Wyjdziesz na swoje a z czasem zobaczysz , ze ta praca , odbierając coś jednocześnie otwiera nam świat. Zresztą - pewnie już zobaczyłaś.

Share this post


Link to post
Share on other sites
mleczko

Przecież wiadomo po co wyjeżdżamy,  dotyczy to wszystkich wyjeżdżających bez względu na to,  w jakim zawodzie pracujemy . Kasa , to podstawa naszego dobrego samopoczucia. Teraz gdy mam wydatek rodzinny nie zastanawiam się skąd wziąć pieniądze,  tylko ile chcę przeznaczyć na ten cel . To jest ten bezsprzeczny fakt, który wynika z  podjętej decyzji .

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You are posting as a guest. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


This is a custom widget

próba

×
×
  • Create New...

Important Information

Przeglądając, użytkując naszą stronę zgadzasz się na nasze warunki