-
Tu trafiają teksty o tym, co zwykle wymyka się poradnikom: o radościach małych, lecz upartych, o smutkach, które nie robią hałasu, o tęsknocie wyglądającej przez okno i o człowieku, który na obczyźnie czasem maszeruje dzielnie, a czasem tylko udaje, że idzie po herbatę. Będzie tu trochę uśmiechu, trochę zadumy i trochę tego cichego zdziwienia, że życie, choć bywa nieporęczne jak walizka z urwanym kółkiem, potrafi jeszcze błysnąć w słońcu. Bo emigracja to nie tylko praca, dokumenty i bilety. To także serce, które czasem się cieszy, czasem marudzi, a czasem stoi za firanką i patrzy, czy ktoś jeszcze wraca tą samą drogą.
-
" Marek miał dobrze. Tak przynajmniej twierdzili wszyscy, którzy nie widzieli jego pokoju po dwudziestej drugiej. Miał dobrze, bo zarabiał w euro. Miał dobrze, bo pracował za granicą. Miał dobrze, bo w Polsce, jak wiadomo, człowiek za granicą nie mieszka w pokoju pracowniczym, tylko w tabelce z przelicznikiem walut, gdzie wszystko wygląda schludnie, logicznie i trochę bogato. W tej tabelce Marek miał kolumnę „przychód”, kolumnę „wydatki” i kolumnę „zostaje”. W tej trzeciej kolumnie wszyscy widzieli sukces. Nikt nie widział zmęczenia, które siadało mu wieczorem na karku jak ciężka, mokra kurtka. Nikt nie widział obcych ścian, taniej pościeli, cudzego czajnika i tego małego milczenia po pracy, kiedy człowiek już nie musi odpowiadać na pytania, ale nie ma też komu powiedzieć niczego ważnego.
ZA FIRANKĄW kapciach nad przepaścią, czyli o człowieku, który miał dobrze bo zarabiał w euro
Nie każda przepaść ma skały i mgłę,
czasem wystarczy,
Balkon
obce miasto
i zdjęcie z domu -
...problem zaczyna się w postawie. W tym szczególnym ustawieniu się na środku pokoju z miną osoby, która właśnie wynalazła uczciwość, choć chwilę wcześniej korzystała z cudzych rusztowań bez większego ceremoniału.
ZA FIRANKĄMagiel
Cudze formaty,
stare pomysły,
nowe hashtagi
i oburzenie
z krótką pamięcią.
-
"Ania nie ruszyła do Niemiec po przygodę. Nie po wielki świat, nie po zachodnie wystawy sklepowe, nie po zdjęcia pod Bramą Brandenburską i kawę w papierowym kubku. Pojechała po pieniądze. Po raty. Po remont. Po spokojniejszy sen córki. Po dzień, w którym listonosz nie będzie wyglądał jak posłaniec nieszczęścia. Pojechała spłacać cudze życie...
ZA FIRANKĄAnia pojechała spłacać cudze życie
Historia kobiety, która pojechała nie po przygodę,
Lecz po spokój dla siebie,
i dla córki -
"Nadciągnęli skwapliwie, jakby właśnie na to czekali, choć z pewnością później każdy z nich utrzymywałby, że znalazł się tam przypadkiem. Otoczyli czarnego i poczęli go odpędzać z wielką energią. Był w tym pośpiech, było wzburzenie, było coś, co człowiek nieobeznany z życiem mógłby nawet nazwać odruchem szlachetnym...
ZA FIRANKĄZebranie nad wodą
Była słabość,
Był apetyt,
Było oburzenie
i tłum
Który chciał wyglądać bardzo przyzwoicie