Jedna opiekunka pisze, że w Niemczech jest wykorzystywana. Druga ostrzega, żeby pod żadnym pozorem nie piec ciast. Trzecia twierdzi, że rodziny wymagają coraz więcej, a opiekunki mają coraz mniej do powiedzenia. Czytasz, czytasz i zaczynasz się zastanawiać, czy w ogóle warto wyjeżdżać do pracy. A może warto najpierw zadać sobie kilka pytań?
Internet wie wszystko. Zwłaszcza o cudzym życiu
Grupy i profile poświęcone pracy w opiece potrafią być prawdziwą kopalnią wiedzy. Można znaleźć informacje o agencjach, warunkach zatrudnienia, problemach z wynagrodzeniem czy trudnych sytuacjach w niemieckich rodzinach.
Można też trafić na niekończący się festiwal pretensji.
Senior chce porozmawiać? Problem. Rodzina przyjeżdża w odwiedziny? Problem. Podopieczna prosi o domowe ciasto? Kolejny problem. A jeśli opiekunka napisze, że lubi piec i robi to z własnej woli, może się dowiedzieć, że psuje rynek pracy pozostałym.
Tylko czy naprawdę?
Zanim przyjmiemy cudzą opinię za własną, warto zastanowić się, ile właściwie wiemy o sytuacji osoby, która ją wyraziła.
Czy znamy jej umowę? Zakres obowiązków? Stan zdrowia podopiecznego? Warunki mieszkaniowe? Znajomość języka niemieckiego? Czy wiemy, jak wygląda jej dzień pracy i czy wcześniej próbowała rozwiązać problem?
Najczęściej nie wiemy prawie nic.
A mimo to na podstawie kilku zdań potrafimy wyrobić sobie opinię nie tylko o konkretnym zleceniu, ale o całej pracy w niemieckiej opiece.
Od kilku lat narzeka. Od kilku lat nadal wyjeżdża
To jeden z ciekawszych paradoksów internetowych społeczności opiekunek.
Niektóre osoby od miesięcy, a nawet lat opisują pracę w Niemczech niemal wyłącznie jako pasmo trudności, konfliktów i niesprawiedliwości. Jednocześnie nadal przyjmują kolejne zlecenia.
Nie oznacza to, że ich problemy są wymyślone. Człowiek może pozostawać w trudnej pracy z wielu powodów, również finansowych.
Ale dla osoby, która dopiero rozważa pierwszy wyjazd, taka opowieść jest niepełna.
Dlaczego autorka kolejny raz zdecydowała się wyjechać? Czy zmieniła rodzinę lub firmę? Czy są jakieś korzyści, których nie opisuje? Czy wszystkie zlecenia wyglądały podobnie?
Bez tych informacji początkująca opiekunka widzi przede wszystkim dramatyczną część historii.
Zdarza się, że kobiety rozważające wyjazd piszą na grupach, że po przeczytaniu relacji innych rezygnują z pomysłu. Trudno się dziwić, jeżeli wcześniej nie miały żadnego kontaktu z tym zawodem.
Tyle że strach wywołany cudzym wpisem nie jest jeszcze wiedzą o realiach pracy.
Twoja sztela nie jest sztelą koleżanki z Facebooka
Dwa zlecenia w tej samej miejscowości mogą różnić się niemal wszystkim.
W jednym domu mieszka stosunkowo samodzielna seniorka, która potrzebuje pomocy w zakupach, gotowaniu i codziennych czynnościach. W drugim podopieczny ma zaawansowaną demencję, wymaga częstego nadzoru i nie przesypia nocy.
Jedna opiekunka zna niemiecki na tyle dobrze, że swobodnie rozmawia z rodziną i sąsiadami. Druga musi mocno koncentrować się na każdym zdaniu, a załatwienie prostego problemu przez telefon jest dla niej ogromnym wysiłkiem.
Jedna lubi gotować, inna tego nie znosi. Jedna chętnie pójdzie z seniorką na spacer, druga po ciężkiej nocy będzie potrzebowała przede wszystkim odpoczynku.
Czy można wszystkim narzucić identyczny sposób pracy?
Nie.
Podobnie jest z pieczeniem ciast, przyjmowaniem gości czy rozmowami z podopiecznymi.
Jeśli opiekunka ma czas, odpowiednie warunki i ochotę, może upiec ciasto według przepisu seniorki. Jeśli nie ma możliwości albo taka czynność wykracza poza uzgodniony zakres pracy, powinna umieć to wyjaśnić.
Nie potrzebuje do tego ani internetowego pozwolenia, ani publicznej pochwały za odmowę.
Nie każda prośba jest nadużyciem. Nie każda odmowa jest przejawem profesjonalizmu.
Liczy się sytuacja, a nie liczba osób, które poprą nasz komentarz.
Znajomość swoich praw to nie to samo co umiejętność ich egzekwowania
W internetowych dyskusjach bardzo wiele mówi się o prawach opiekunek. I dobrze, bo świadomość własnych praw jest niezbędna.
Problem pojawia się wtedy, gdy na samych hasłach kończy się edukacja.
Co z tego, że opiekunka wie, iż powinna mieć zapewniony odpoczynek, jeśli nie potrafi uzgodnić z firmą i rodziną, kiedy ten odpoczynek nastąpi i kto w tym czasie zajmie się seniorem?
Co z tego, że zna popularne hasło o stawianiu granic, jeśli nie umie spokojnie wyjaśnić, które obowiązki zostały uzgodnione, a które pojawiły się dopiero po przyjeździe?
W niemieckiej opiece szczególnie ważna jest komunikacja.
Polskie firmy często organizują wyjazdy na podstawie umów cywilnoprawnych, a niemieckie rodziny korzystają z usług przedstawianych im przez pośredników. Oczekiwania wszystkich stron nie zawsze są identyczne.
Rodzina może być przekonana, że wykupiła usługę niemal całodobowej opieki. Opiekunka może oczekiwać czasu wolnego, którego organizacja nie została wcześniej wyjaśniona.
Takie rozbieżności trzeba rozwiązywać, a nie czekać, aż ktoś domyśli się naszych potrzeb.
Warto przy tym pamiętać, że sama polska umowa zlecenia ani zapis o nienormowanym czasie pracy nie znoszą automatycznie ochrony wynikającej z przepisów obowiązujących w Niemczech. Znaczenie ma rzeczywisty charakter zatrudnienia i wykonywanej pracy.
Dlatego przed wyjazdem warto wyjaśnić nie tylko zakres obowiązków, ale również zasady odpoczynku, dyspozycyjności, wynagradzania i sposób zgłaszania problemów.
A jeśli nie znasz dobrze niemieckiego?
Wtedy sprawa robi się jeszcze trudniejsza.
Trudno negocjować warunki pracy, wyjaśniać nieporozumienia czy bronić swoich racji, jeśli nie rozumie się dokładnie tego, co mówi druga strona.
Słaba znajomość niemieckiego nie odbiera opiekunce żadnych praw. Nie oznacza również, że jest złym pracownikiem.
Oznacza jednak większą zależność od pośrednika, tłumacza lub innych osób.
Dlatego warto rozwijać znajomość języka, przygotowywać sobie potrzebne zwroty, prosić o pisemne potwierdzenie ustaleń i korzystać z pomocy przy ważniejszych rozmowach.
Internetowa grupa może podpowiedzieć, jakie pytania zadać. Nie przeprowadzi jednak za nas każdej rozmowy z rodziną.
A gotowy komentarz w rodzaju „nie daj się wykorzystywać” nie rozwiąże problemu, jeśli nie potrafimy nawet ustalić, czego dokładnie się od nas oczekuje.
Kiedy narzekanie zastępuje informację
Nie ma nic złego w opisywaniu trudnych doświadczeń. Przeciwnie, rzetelne ostrzeżenia przed nieuczciwymi firmami, niebezpiecznymi warunkami czy naruszaniem praw mogą pomóc innym kobietom uniknąć poważnych problemów.
Ale warto odróżnić informację od emocjonalnej oceny.
„Rodzina nie zapewniła mi uzgodnionego zastępstwa podczas przerwy, zgłosiłam to firmie i odmówiono rozwiązania problemu” to konkretna informacja.
„Niemieckie rodziny tylko wykorzystują opiekunki” to daleko idące uogólnienie.
Pierwszy komunikat pozwala zrozumieć problem i zastanowić się nad rozwiązaniem.
Drugi przede wszystkim wywołuje emocje.
W mediach społecznościowych mocne opinie często przyciągają większe zainteresowanie niż spokojne wyjaśnienia. Podobne historie zaczynają się powtarzać, a osoby mające inne doświadczenia nie zawsze chcą zabierać głos.
W rezultacie można odnieść wrażenie, że wszyscy mają jednakowo źle.
Tymczasem najbardziej widoczne wpisy nie muszą być reprezentatywnym obrazem całego środowiska.
Nie musisz myśleć tak jak najgłośniejsza osoba w grupie
To szczególnie ważne dla kobiet, które dopiero zaczynają pracę w opiece.
Nie musisz uznawać każdej niemieckiej rodziny za potencjalnego przeciwnika.
Nie musisz też godzić się na wszystko, żeby uchodzić za dobrą i sumienną opiekunkę.
Możesz lubić swoją pracę, mieć dobre relacje z podopiecznym, a jednocześnie stanowczo reagować na łamanie uzgodnionych warunków.
Możesz upiec ciasto, jeżeli chcesz i masz na to czas. Możesz odmówić dodatkowych obowiązków, jeśli nie zostały uzgodnione. Możesz lubić rozmawiać z seniorką, a jednocześnie potrzebować kilku godzin tylko dla siebie.
To nie są sprzeczności.
Dojrzałość zawodowa polega między innymi na umiejętności samodzielnego oceniania sytuacji.
Warto słuchać innych, korzystać z ich doświadczeń i sprawdzać informacje. Ale nie warto oddawać im prawa do decydowania, co powinnyśmy myśleć o własnej pracy.
Zanim uwierzysz kolejnemu wpisowi
Zadaj sobie kilka pytań:
Czy autorka opisuje konkretne fakty, czy przede wszystkim własne emocje?
Czy znam okoliczności tej sytuacji, czy tylko jedną wersję wydarzeń?
Czy przedstawione informacje można zweryfikować w umowie, przepisach lub wiarygodnych źródłach?
Czy ktoś proponuje rozwiązanie problemu, czy jedynie zachęca do wspólnego oburzenia?
Czy ta historia rzeczywiście ma coś wspólnego z moimi warunkami pracy?
I jeszcze jedno: czy osoba, której opinii słuchasz, pomaga Ci lepiej zrozumieć sytuację, czy jedynie podpowiada, na kogo powinnaś być zła?
Miej swój rozum. Naprawdę warto.
Praca w niemieckiej opiece nie jest ani nieustannym pasmem krzywd, ani płatnymi wakacjami w cudzym domu.
Bywa satysfakcjonująca, wymagająca, dobrze zorganizowana albo bardzo trudna. Zdarzają się świetne rodziny i nieuczciwe firmy. Są zlecenia, na które warto wracać, i takie, z których należy zrezygnować.
Nie dowiesz się jednak, jak będzie wyglądać Twoja praca, wyłącznie z komentarzy obcych osób.
Potrzebujesz informacji, znajomości własnych praw, umiejętności komunikacji i świadomości swoich możliwości. Potrzebujesz też odwagi, by zadawać pytania, negocjować warunki i reagować, kiedy coś jest nie tak.
Nie buduj swojej opinii o całym zawodzie na cudzym rozczarowaniu. Nie pozwól również, żeby cudze oburzenie zastąpiło Twoje własne rozeznanie.
Bo w pracy za granicą najbardziej przydaje się nie gotowa lista pretensji.
Przydaje się własny rozum.
Rekomendowane komentarze